poniedziałek, 16 kwietnia 2012

~ Rozdzia 27.

Wysiedliśmy z auta. Zostaliśmy miło przywitanie i po tym zaczęliśmy wyjmować bagaże z bagażnika. Ja, Tom, Max, Siva, Jay, Klaudia i Nathan mieliśmy zamieszkać tymczasowo w hotelu, który był 400 metrów od domu  Maji.  Tata Majki zaprowadził nas. Gdy byliśmy już na miejscu odebraliśmy klucze od pokoi i poszliśmy do nich. Ja miałam pokój z Tomem, Siva miał z Maxem i Nathanem, a Jay z Klaudią. Weszłam do pokoju. Odłożyłam walizkę obok szafy i powiedziałam Tomowi, że idę porozmawiać z Jaym. On chciał ze mną, więc poszliśmy razem. Byliśmy już niedaleko ich pokoju, gdy nagle usłyszeliśmy jakieś krzyki. Zaczęliśmy niegrzecznie podsłuchiwać, stanęliśmy przy drzwiach i słyszeliśmy wszystko. Ten konflikt było można zaliczyć jako wytłumaczenia Jayego Klaudii. Ja postawiłam się na odwagę i zapukałam do drzwi.
- Czego tu? – zapytał Jay.
- Ja chciałam z tobą porozmawiać ale widzę, że daliście sobie sami radę. – rzekłam.
- Nie mamy o czym rozmawiać. – powiedział Jay i wyszedł z pokoju.
Ja z Thomasem weszliśmy bez pozwolenia do pokoju. Tom zamknął drzwi, a ja usiadłam obok Klaudii. Zaczęłam ją pocieszać. Ale cały czas mnie kusiło aby zapytać o co się taki dokładnie kłócili.
- Klaudia. Ja mam do ciebie pytanie.
- Słucham?
-  O co wam poszło?
- O tym co działo się w Londynie.
- I jak? Już razem nie jesteście? – zapytał Tom.
- Nie.
- Czyli już nie ma co.
- Tak i nie musisz z nim już rozmawiać.
- Dobrze. – odpowiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
Nagle dostałam smsa od Majki, w którym było napisane, że za 10 minut mamy być zwarci i gotowi na parterze hotelu. Przeczytałam tego smsa na głos i poszłam powiadomić resztę przyjaciół o tym. Przez to chodzenie te 10 minut minęło bardzo szybko. Wszyscy stawili się na dole. Maja już czekała z siostrą. Coś na 100 procent miały wykombinowane.
- Dobra są wszyscy? – zapytała Maja.
- Jeśli chodzi o nas. Chyba. Nie ma Jayego.  – odpowiedział Tom.
- Dobra, jeśli nie chce to nie musi. Marika ma coś wam do powiedzenia.
- Dobra. Słuchajcie. Dla siebie macie czas do 18, później robimy grila. Maja po was przychodzi i zobaczycie jak pawi się po ciuchu Polska. – odpowiedziała żartobliwie.
- Spoko, spoko. To mam czas dla Pauliny. – zaśmiał się Tom.
- Chciał byś, ja będę się rozpakowywać. Hahaha. – zaczęłam się śmiać.
- A ty Maja będziesz pomagać Marice, czy ten czas dla nas wykorzystasz dla mnie? – zapytał Nathan.
- Uuuu. Maja. – zaśmiałam się Marika.
- Przestań. – odpowiedziała Maja i tupnęła noga z wulgaryzmem.
- To jak możemy już sobie iść? – zapytał Tom.
- A gdzie Ci się tak spieszy?- zapytała Marika.
- Musze się dobrać do Pauliny. Hahahahaha. – zaśmiał się.  
- Aha, jak tak to was puszczam. W sumie… wszyscy macie jak na razie wolne.
Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Tom jak chciał, tak zrobił. Weszliśmy do pokoju. On oparł mnie o drzwi łazienki i zaczął całować po szyi. Niestety blokadę sprawiała mu moja bluzka, więc ją zerwał. Zaczął całować po dekolcie. Rzucił mnie na łóżko i zdoił koszulę. Po raz kolejny zaczął całować od szyi do pasa i tym razem spodnie mu przeszkadzały. Zrobił to co z koszulką, zerwał ją.  Zaczęło robić się miło, ale Tom musiał przesadzić i chciał mi zdjąć figi.
________________________________________________________________________________________________


Na ten rozdział miałam niestety bardzo mało pomysłu. Nie wiem czy się spodoba, czy może w końcu zbrzydziło wam się to opowiadanie. Przepraszam, że długo dodawałam i pisałam ten rozdział, ale miałam bardzo mało czasu. Jeszcze raz za wszystko przepraszam i zachęcam do komentowania.

czwartek, 12 kwietnia 2012

~ Rozdział 26.

Lot nie był zły. Po godzinie obudziłam się i sięgnęłam do torby po słuchawki do mp4. Nie mogłam znaleźć swoich, więc pożyczyłam Toma. Podłączyłam kabel do mp4 i zaczęłam słuchać muzyki. Po 10 minutach obudził się Max.
- Co się dzieje? – zapytał zaspany.
- Nic, nic śpi sobie.
- Są gdzieś wolne miejsca, bo nie mogę się wygodnie ułożyć do spania.
- Są obok – odpowiedziałam wskazując na nie.
Max dowiedziawszy się wstał i przeniósł się na fotele obok. Przez przypadek, gdy przechodził zahaczył śpiącego Toma za nogę i on obudził go. Był trochę zaspany i nie wiedział, o co chodzi.
- Paulina usiądź przy oknie i połóż nogi na fotelu.
- Że jak?
- Połóż się na fotelach i oprzyj się o okno.
- Aha, dobrze.
Zrobiłam to, o co mnie poprosił chłopak. On przybliżył się do mnie i położył głowę na moim brzuchu, nogi położył na fotelu i
przymknął oczy. Ja do ręki chwyciłam odtwarzacz i dałam głośniej. Zaczęłam myśleć co teraz zrobi Klaudia z Jaym. Ona po dowiedzeniu się tej przykrej wiadomości w Londynie była roztrzęsiona. Obawiałam się wielu rzeczy, ale pomyślałam, że mogła bym jeszcze porozmawiać z Jaym o tym co się tam stało. Delikatnie sięgnęłam po torbę tak aby Thomas nie obudził się, no
bardzo lubiłam patrzeć jak on śpi. Z torby wyjęłam jakąś książkę i zaczęłam czytać. Nagle Tom podniósł się otwierając oczy wyrwał mi książkę z rąk i odłożył do torby, zdjął słuchawki i kazał mi się przespać. Zaczęłam się z niego śmiać, ale dałam mu buziaka w usta i zasnęłam. Spałam. Nagle poczułam łaskotanie w prawą stopę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Toma. Zabrałam nogi i skuliłam się.
- Dlaczego mnie łaskotałeś?
- Za jakieś 40-50 minut lądujemy.
- Skąd to wiesz? – zapytałam.
- Komunikat usłyszałem.
- Aha. To i tak mogłam jeszcze przez 30 minut spać.
- Ale ja chciałem się jeszcze do Ciebie poprzytulać.
- Tom, ty głupku.
-Oj, przestań. Nie mogę?
- Nie!
- Świnia.
- Hahahahaha. – zaczęłam się z niego śmiać.
- Przynajmniej daj buziaka.
- Nie. – rzekłam stanowczo.
- Proszę!
- No dobra, przynajmniej nie będziesz mnie męczył prośbami.
Wyprostowałam nogi, a on się do mnie doczołgał. Już chciałam go pocałować. Gdy on zniżył się do mojej szyi i zaczął całować.
- Deklu, przestań! – krzyknęłam
- Cicho.
Nagle za foteli wyskoczył Nathan i zaczął się z nas śmiać.
- Czy wy w każdym miejscu w każdej chwili i w każdym Momocie się „ MIZIAĆ” ? – zapytał Nath.
- Nie!
- Tak! – krzyknął Tom równocześnie ze mną.
- Hahaha. – zaśmiał się Nathan. Jesteście głupi.
- Odezwał się najmądrzejszy. – zażartował Thomas.
- Właśnie. – rzekłam.
Nasza rozmowa toczyła się do samego lądowania. Maja była tak podekscytowana tym, że chciała przedstawić swojej rodzinie nowego chłopaka. Wylądowaliśmy na lotnisku w Warszawie. Trochę zastanawiałam się nad tym dlaczego nie mogliśmy wylądować w Szczecinie. To było potworne. Musieliśmy jechać autem z Warszawy do Szczecina. Musieliśmy przejechać jeszcze około 600 kilometrów, z czego to było najgorsze. Nikomu się nie chciało, ale było trzeba. Wyszliśmy na dwór i tam czekał bus, w którym siedział tata Maji.  Zapakowaliśmy walizki i weszliśmy do auta. Auto mieściło 9 miejsc, tyle ilu nas było. Ja Tom i Max poszliśmy na sam koniec, Jay, Klaudia i Siva zasiedli przed nami, a Maja z Nathanem usiedli obok kierowcy. Do Szczecina jechaliśmy około 8 godzin. Przez połowę drogi dosypialiśmy, ale resztę rozmawialiśmy lub słuchaliśmy muzyki. Zobaczyłam na zegarek i zobaczyłam godzinę 12:30. Zajechaliśmy pod dom Majki. Jej mama wyszła z domu, a za nią jej siostra.
______________________________________________________________________________________________
Nie miałam weny na ten rozdział.Trochę mało ale aby coś było! Zachęcam do komentowania. 

niedziela, 8 kwietnia 2012

~ Rozdział 25.

Zaczął od ust i schodził niżej. Miałam koszulkę z dużym dekoltem i było mi widać biust. On zaczął mnie po nim całować. Nagle do kuchni weszła Klaudia z reklamówkami wypełnionymi zakupami. 
- Przepraszam. Chyba wam przeszkadzam. - rzekła Klaudia, a Tom oderwał usta od mojego biustu. 
- Nie, to my przepraszamy. - odpowiedzieliśmy równocześnie. 
- Nie,  nie. Już po raz kolejny wam przeszkodziłam. - powiedziała ze smutkiem na twarzy. 
- Nie! Klaudia musimy porozmawiać. - powiedziałam.
- O czym? - zapytała. 
- Coś wydaje mi się, że jesteś smutna i nieszczęśliwa z Jaym. 
- Paulina proszę nie chcę Ci wie wyżalać. I to na dodatek po raz kolejny.
- Nie marudź. Usiądź - odpowiedziałam wskazując na krzesło.
- Dobrze.
Zasiedliśmy i zaczęłam wypytywać się jej co jest grane. Nie chciałam być wścibska, ale musiałam to wiedzieć, ponieważ chciałam jej pomóc. 
- Wiesz. Paulina mam jakieś obawy, że Jay kogoś ma. - rzekła Klaudia.
- On? Przecież on ma Ciebie. Z tego co mi wiadomo. 
- Właśnie. Mam pewne obawy. 
- Klaudia ze smutkiem prowadziła konwersację. Pocieszyłam ja tym, że porozmawiam o tym z Jayem. A ona ucieszyła się. Nagle do kuchni wbiegła Maja.
- Mam dla was sensacyjną wiadomość! - krzyknęła z wielkim uśmiechem, który rozciągał się od ucha do ucha. 
- Jaką? - zapytał Tom.
- Moja mama zaprasza nas do Polski!
- Czyli ile nie będę się widzieć z moim kotkiem? - zapytał Tom.
- Tom, będziecie się widzieli codziennie! - krzyknęła.
- Jak to? - zapytałam.
- A co nie chcesz mnie tam? - zażartował Tom.
- Pewnie, że chce. Przecież Cie kocham. 
- Wszyscy jedziemy, dziewczyny i wy.
- Zajebiście! Wyrwę Cię do jakiegoś hotelu i zrobię to co ostatniej nocy. - zaśmiał się Thomas.
- Misiek, chyba w bajki wierzysz! - zaczęłam się z niego śmiać. 
- Nie dlaczego? To ostatnio było bardzo proste do zrobienia, ale za to rozkoszne. 
- Ty mój kochany głupku! - odpowiedziała  i pocałowałam go czule w usta.
- Nagle Maja zawołała wszystkich na dół. Ogłosiła pilny komunikat i wszyscy poszli do siebie, aby się spakować. Oczywiście chłopaki poszli do siebie, a my zostaliśmy u siebie. Poszłam do mojego pokoju. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju jako pierwsza. Poszłam do kuchni obserwować, który z chłopaków wyjdzie jako pierwszy. Podeszłam do okna, z którego było widać dom The Wanted. Nagle zobaczyła Jayego z jakąś dziewczyną. Po pięciu minutach zobaczyłam, że Jay złapał dziewczynę za biodra i pocałował. W tedy zrobiło mi się szkoda Klaudii. Szkoda było mi o tym z nią rozmawia, ale musiałam powiedzieć prawdę.  Gdy dziewczyna odsunęła się od chłopaka, on obrócił się zobaczył mnie. W jak najszybszym czasie wybiegłam z kuchni i skierowałam się do pokoju, w którym przebywała Klaudia. Zapukałam do drzwi i otworzyła Maja.
- Mogę wejść? - zapytałam. 
- Oczywiście.
- Klaudia, mam dla Ciebie bardzo ciekawe  wiadomości o Jaym.
- Bardzo chcę ich się dowiedzieć. 
Chciałam wykrztusić pierwsze słowo... gdy do pokoju wszedł Jay. Byłam wnerwiona, ale za wszelką cenę musiałam jej o tym powiedzieć. Złapałam ją za ramię i poprosiłam o rozmowie w cztery oczy. Jay wiedział o co mi chodziło, bo mnie widział przez okno i za wszelką cenę nie chciał, aby ona się o  tym dowiedziała. Wnerwiłam się i powiedziałam to wszystko na głos. Jay  zrobił oczy jakby chciał mnie uderzyć. Zrobił to. Rzucił się na mnie i chwycił za ręce. Zaczęliśmy się szarpać. Nagle Maja z Tomem weszli do pokoju. Gdy Thomas to zobaczył próbował nas rozdzielić. Odepchał mnie i sam postanowić zrobić coś z Jaym. Byłam zmartwiona zachowaniem chłopaków. Nagle Jay uwolnił ręce i  uderzył Toma w  twarz. Zmartwiłam się i podeszłam do niego. Na szczęście nic się złego nie stało.  Nadal się nad nim zamartwiałam ale nie wiedziałam, że Jayego stać na takie coś! Tom wstał i pocieszył mnie. Po czasie zebraliśmy się na korytarzu. Maja pomyślała i zamówiła bilety przez telefon. Podjechało auto i zapakowaliśmy wszystkie walizki do bagażnika. Na lotnisko jechaliśmy około godziny. Podjechaliśmy pod drzwi lotniska. Zrobiliśmy wszystkie ważne czynności. Odebraliśmy bilety i odczekaliśmy dany czas. To zajęło nam około 3 godzin. Nagle komunikat "Samolot do Polski będzie za niecałe 30 minut". Ja z Tomem i Maxem wszyliśmy na dwór zapalić fajkę. Byłam troszkę zestresowana wylotem do Polski przez to, że mogłabym spotkać kogoś znajomego. Wypaliliśmy je i weszliśmy do środka. Kolejny komunikat " Proszę  o ustawiać się w bramce do wylotu do Polski". Zrobiliśmy to co mieliśmy. Weszliśmy do samolotu. Zasiedliśmy na wyznaczonych miejscach i zaczął się lot.   Z tego, że było bardzo późno wszyscy po godzinie zasnęli. 
__________________________________________________________________________________
Mam pewne obawy co do tego rozdziału, ale to nie moja opinia jest ważna tylko wasza. Czytelników. Jest mi bardzo miło, że w ogóle ktoś to czyta. Hahah xd Zachęcam do komentowania. 


sobota, 7 kwietnia 2012

~ Rozdział 24.

Następnego dnia.

Obudziłam się rano około godziny jedenastej. Otworzyłam oczy leżąc w łóżku. Odkryłam z siebie kołdrę i zobaczyłam, że jestem w samej bieliźnie. Szybko nakryłam się nią. Spoglądałam po pokoju i rozglądałam się za Thomasem. Nagle drzwi od łazienki otworzyły się i zobaczyłam w przejściu Toma. Wstałam z lóżka i podeszłam do niego. Pocałowałam go na rozpoczęcie swojego dnia. Poszłam do łazienki. Zamknęłam się. Zdjęłam z siebie bieliznę i weszłam pod prysznic. Umyłam się. Wyszłam. Do ręki chwyciłam ręcznik i wytarłam się nim. Ubrałam się w przewiewną koszulkę i dżinsy. Spięłam włosy w Kon i nałożyłam lekki makijaż.  Wyszłam z łazienki.
- I jak kochanie się spało? – zapytał Tom.
- Dobrze, ale bywało lepiej. – zaśmiałam się.
- Akurat! Chyba sobie ze mnie kpisz?
- Ale o co Ci chodzi? – zapytałam.
- Nic nie pamiętasz ze wczorajszej nocy? – zapytał Tom.
- Niestety, ale nic nie pamiętam. A powinnam?
- Raczej.
- To do cholery jasnej odpowiadaj mi tu co  się działo tutejszej nocy pacanie.
- Nie  powiem. – zaśmiał się.
-No gadaj!
- Nie!
- Opowiadaj głupolu! – krzyknęłam.
- A z jakiej racji ty mnie wyzywasz? – zapytał.
- Nie wiem, tak mi się powiedziało.
- Mam nadzieje. Niezła byłaś wczoraj.
- Yhyyyyy. Ale o co chodzi?
- Nie wiesz i się nie dowiesz?  - zaczął ze mnie kpić.
- No nie. Człowieku przecież wczoraj piliśmy. I to chyba jako jedyne zapamiętałam .
- To źle. Ale dziękuje Ci za miło spędzoną noc kochanie. – podszedł do mnie i pocałował w policzek.
- Jesteś głupi. Masz mi w tej chwili powiedzieć co się wczoraj działo wieczorem ty matole. – rzekłam poważnie.
- A z jakiej racji ty mnie po raz kolejny wyzywasz?! – krzyknął i złapał mnie za biodra.
- Nie wiem. Masz mi powiedzieć co się działo ostatniej nocy.
- Oj nie wiem.
- Czy ty sobie ze mnie kpisz? – zapytałam.
- Może.
- Świnia z Ciebie!
- To przestań i mi powiedz !

- Dobrze, ale jeden warunek .

- Jaki ? - zapytałam

- Najpierw mnie pocałujesz .

- Tylko ? No dobra . - już chciałam go pocałować, ale on się dosunął i powiedział :

- I ...

- I co ? –

- I napiszesz mi wierszyk . - zażartował

- Wszystko, ale nie wierszyk .

- Wszystko mówisz ?

- Tak . Wszystko .

- Ahh ... Sama tego chciałaś ... - powiedział to przewracając mnie na łóżko, zdejmując swoją koszulę i szybko kładąc sie obok mnie. Zdjął ze mnie bluzkę i zaczął całować . Jednak w szybkim czasie zaczął zjeżdżać coraz bardziej w dół . Gdy doszedł do brzucha zobaczyła jeszcze moje zapięte spodnie .
 - No tak ... Zapomniałem . - rozpiął i zdjął mi je .
 - Dalej chcesz zrobić wszystko, aby się dowiedzieć ? - zapytał podejrzliwie
- Tak. A co ?
- No nic . Myślałem, że już się rozmyśliłaś .



Zdjął ze mnie bieliznę i sam się także rozebrał. Znów zaczął mnie całować i powiedział:
  
- Właśnie to działo się ostatniej nocy .

- I zamiast mi to powiedzieć musiałeś zademonstrować ?

- Tak ...


- Ahh ty kocie ... - rzuciłam się do niego i zaczęliśmy się ponownie całować . W tym momencie weszła do pokoju Klaudia.
- Klaudia ?! Co tu robisz ? - zapytałam szybko zakrywając siebie i Toma kołdrą .
- Ja ... Przyszłam zapytać, czy idziecie z nami do sklepu . Ale widzę, że chyba nie skorzystacie . - odpowiedziała niepewnie Klaudia.
- Nie, nie skorzystamy . - powiedział Tom śmiejąc się.

- Okej . To ja ... Pójdę już . - powiedziała zamykając drzwi .

- Lepiej będzie jak wstanę i zamknę drzwi na klucz . Żeby nie było znów takiej akcji jak przed chwilą.- powiedziałam

- Dobra . Chyba na prawdę będzie wtedy lepiej.
- Wiesz Tom. Ja się ubiorę i pójdę zobaczyć o co im tam chodzi.
- Tak szybko? Chodź tu jeszcze na chwilę. - powiedział Tom zachęcająco.
Tom po raz kolejny zaczął mnie całować. W pewnym momencie oderwałam się od niego, ubrałam się i poprawiłam włosy. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Zeszłam na dół po schodach i weszłam do kuchni gdzie znajdowali się inni.

- Z czego wy się tak śmiejecie? – zapytałam grono przyjaciół.
- My? Co wy tam robicie? – zapytywał Max.
- A co nie można. To nie moja wina, że Tom musiał mi pokazać wszystko co się działo wczorajszej nocy.
- A nie mógł Ci opowiedzieć? – zapytał Siva.
- Widocznie nie. A co za głośno?
- Nie no, ale się ciekawimy co wy tam robicie. Takie odgłosy! – zaśmiał się Jay.
Nagle słychać było czyjeś kroki. Wszyscy skupili wzrok na schody. Z góry schodził Tom, a za nim szła Maja. Tom do mnie podszedł, złapał za biodra i czule pocałował.
- No Tom, dobra robota.- zaczęli się śmiać przyjaciele.  
- Wiem o tym. – zażartował.
- O zobaczcie. Majce cos dolega. – zaczął się śmiać Siva.
- Przestańcie z jej kpić. Może na kaca? Maja co masz kaca? – zapytałam.
- No i to dużego.
- To jak mnie tata nauczył. Na kaca najlepsza jest jajecznica! – krzyknęłam.
- Zrobiłabyś mi? – zapytała.
- Oczywiście!
- Kotku, a mi też zrobisz? – zapytał Tom.
- Oczywiście tygrysie.
- Ej! Jak oni to my też. Kotku! – krzyknął żartobliwie Max.
- Nie przystawiaj się do mojej laski! – krzyknął Tom.
- Oj no spokojnie! Zrobię każdemu, ale nie kłóćcie się! Proszę.
- Dobrze.
Skierowałam się do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam potrzebne składniki i zaczęłam pichcić. Po zrobieniu jej zawołałam wszystkich na siadanie. Wszyscy zasiedliśmy przy stole. Max i Siva rozkoszowali się moja jajecznicą. Zaczęłam się śmiać. Po 20 minutach wszyscy odeszli od stołu, a ja z Tomem zostaliśmy posprzątać. Tom podawał mi talerze, a ja je myłam. Po skończeniu czynności Tom złapał mnie, podniósł i posadził na blacie kuchennym. Zaczęliśmy wpatrywać się w siebie. Aż on w końcu mnie pocałował.  
___________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się spodoba. Głównie nie miałam pomysłu na napisanie go, ale dzięki Majce powstał! Bardzo dziękuję :*. I zachęcam do komentowania.  

piątek, 6 kwietnia 2012

~ Rozdział 23.

Wszystkim w pokoju zaproponowałam przejście do pokoju gościnnego. Ponieważ pokój Klaudii był niewielki i były problemy z przejściem. Wszyscy poparli mój pomysł i zeszliśmy na dół. Max wziął pilot od telewizora i od stereo. Włączył co miał włączyć i zaczęła lecieć muzyka chłopaków. Wszyscy rozsiedli się na kanapach i fotelach. Ja z Mają poszłyśmy po picie, alkohol i coś na przegryzienie. Moje torby z prezentami od chłopaków zostawiłam w pokoju gdzie wszyscy siedzieli. Z tego co widziałam zaglądając  z kuchni widziałam, że Tom grzebał w nich. Nagle usłyszałam śmiech Toma i wołanie.

- Paulina, proszę przyjdź jak najszybciej tutaj – zawołał.

- Dobrze zaraz będę.

 Szybkim krokiem wzięłam co miałam wziąć  i poszłam do pokoju. Tom popatrzyła się na mnie i zaczął się śmiać pod nosem.

- Z czego ty się tak chichrasz?

- Z twojego wybornego, seksownego i pięknego prezentu urodzinowego od Maxa – zaśmiał się.

- Tom, proszę Cię. Ciesz się, że  do Ciebie wróciłam i będziesz mógł mnie może w tym zobaczyć – odpowiedziałam i wszyscy zrobili wielkie oczy i uśmiechali się głupio.

- Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu - wszyscy odpowiedzieli.

- Kochanie, zadziwiasz mnie. – rzekł Thomas.

- Przestań.

- A tak w ogóle wszystkiego najlepszego. Bo życzeń Ci nie złożyłem tylko przeprosiłem.

- Dobrze, dobrze.

- A czy my będziemy tak sobie siedzieć i tylko gadać? – zapytał Nathan.

- No mi się nie chce. Nie wiem jak wam. – powiedział Max.

- To może sobie coś nie wiem… pogramy, pośpiewamy na kinekcie? – zapytała Klaudia.

- Wiecie, mi się ten pomysł podoba. – odpowiedziała.

- No to idziemy.

Wszyscy razem nawet Kelsey poszliśmy do pokoju z grami. Przenieśliśmy alkohole, napoje i przekąski. Siedzieliśmy bardzo długo i wszyscy byli upici. Oczywiście Kelsey poszła do domu wcześniej, a my rozeszliśmy się do pokoi o godzinie 3:00. Nathan poszedł do Majki, Jay do Klaudi, a Tom do mnie. Max i Siva mieli dwa oddzielne. Ja z Tomem jeszcze zostaliśmy , bo ze wszystkich nie byliśmy tak bardzo napici i posprzątaliśmy to i owo. Do pokoju weszliśmy około godziny 4:00. Byłam bardzo zmęczona. Thomas wziął mie na ręce i zaniósł do pokoju.  Położył mnie na łóżku i zaczął rozdzierać. Pierw był spokojny, ale gdy zostały mi tylko majtki i stanik jego charakter zmienił się. Zostałam w samej bieliźnie, gdy on zaczął całować mnie po brzuchu dochodząc do szyi. Byłam tak zmęczona, że nie wiedział już co mam robić. Odechciało mi się mówić, więc udałam się w rozkosz Toma.