wtorek, 8 maja 2012

~ Rozdział 38.


Otworzyłam oczy i obróciłam głowę w stronę Toma. Przewracając głowę poczułam usta Toma na moich. Pocałowaliśmy się i wybuchneliśmy  w śmiech.  
- Jak się spało? – zapytał
- Po tej „akcji” dobrze. A tobie?
- Też… Ale jak po ten akcji? Nie rozumiem…
- Cieszę się. Chodzi mi o wczorajszą noc, jak mnie rozbierałeś…
- Aha, dobrze nie wracajmy już do tego tematu bo widzę, że rozmawiasz na ten temat ciut niepewnie.- powiedział
- Dziękuje dobrze, że rozumiesz. – przybliżyłam się do niego i pocałowałam kładąc ręku na jego policzku.
- Ale i tak dziękuje za miło spędzona noc.
- Nie ma za co. Chodź wstajemy.
- Dobrze.
Oboje wstaliśmy z łóżka. Ja wstając podeszłam do okna i rozsunęłam zasłony. Za oknem stał Max z uniesioną ręką do góry. Jego dłoń była „zwinięta” w pięść i była blisko okna. Tom nic nie widział, bo był w tym czasie w łazience. Ja otworzyłam drzwi tarasowe i przywitałam się z przyjacielem.
- A ty co jeszcze nie ubrana? – zapytał  Max.
- Ja z Tomem dopiero wstaliśmy.
- A gdzie on jest? – zapytał rozglądając się po pokoju.
- W łazience.
- Aha, czyli mamy czas dla siebie… - powiedział szyderczo Max.
- Ale, co to znaczy…
Dobrze nie dokończyłam mówić, a on obioł mnie, podniósł do góry, dowlekł do łóżka i popchnął. Ja upadłam na łóżko, on upadł na mnie. Położył się na mnie . Zablokował mi ręce i zaczął całować. On zaczął mnie całować po dekolcie. Ja zaczęłam krzyczeć i wołać Toma, aby wyszedł z łazienki w jak najszybszym tempie. Max nie zwracał  na to uwagi. Puścił moje ręce . Swoje zaś przeniósł do mojego pasa i zaczął podnosić moją koszulkę do góry. Tom w tym Momocie wyszedł z łazienki. Podbiegł do niego i wyrwał go ode mnie.
_________________________________________________________________________________________________
Przepraszam, że malutko ale serio teraz nie mam jakoś czasu na napisanie w ogóle czegoś i mam braki w wenie, myslniu... Jestem na prawdę dumpa, że w ogóle to czytanie. Seriens podziw.. I przepraszam za takie bzdety. 

poniedziałek, 7 maja 2012

~ Rozdział 37.


Chłopaki poszli się kąpać w basenie, a ja z dziewczynami leżąc na leżakach rozmawiałyśmy. Nagle poczułam coś zimnego na moim ciele. Dziewczyny zaczęły się śmieć, a ja nie wiedziałam o co im takiego chodzi. Obróciłam się i położyłam na plecach. Nade mną stał Tom z Maxem. Tom puścił oczko Maxowi a on chwycił mnie za nogi. Tom złapał mnie za ramiona i oboje wrzucili do wody. Byłam na nich wściekła, ale najbardziej na Toma. Wyszłam z basenu i usiadłam na leżaku. Tom wyszedł za mną. Skierował się w stronę swojego leżaka, wziął ręcznik. Podszedł do mnie, nakrył ramiona ręcznikiem i usiadł obok.
- Nie chcę go.
- Dlaczego?
- Bo jestem na Ciebie wkurzona.
- Słońce przepraszam. Nie chciałem.
- gdybyś nie chciał to był tego nie robił, ale zrobiłeś.
- Dobra, jak chcesz obraź się na mnie, ale później do mnie z tym nie przychodź.
- Dobrze, nawet o tym nie myśl!
- Dobrze.
- Mega!
On odszedł, a ja położyłam się na brzuchu. Założyłam okulary przeciwsłoneczne  i zaczęłam patrzeć się na Toma będącego we wodzie. Po 20 minutach Tom wyszedł z wody i poszedł położyć się na leżak. Po chwili wstałam i chwyciłam jego ręcznik. On miał głowę odwróconą ode mnie. Podeszłam do niego i usiadłam obok.
- Czego tu chcesz? – zapytał Tom.
- Uno. Dać Ci ręcznik. Dose. Przerosić Cię… Chociaż to ty powinieneś podejść i przeprosić.
- Ohohohoho… Teraz mi będziesz kazania prawić!
-proszę, nie gniewaj się…
- Ha! Na Ciebie gniewać się nie umiem. – powiedział i przytulił mnie.
Pocałowałam chłopaka w usta. Max, Nathan i Siva zaczęli się ze mnie śmiać, ale miałam ich gdzieś. Była już godzina 17:00. Miałam wielką chęć pójść do pokoju, przebrać się i wyjść do kolacje. Powiedziałam o tym przyjaciołom i zrobiliśmy tak jak ja to sobie wyobraziłam. Weszłam do pokoju, jako pierwsza do łazienki. Umyłam się i wyszłam po 30 minutach. Po mnie wszedł Tom, a ja wykorzystałam chwilę i ubrałam się. Po godzinie wszyscy razem spotkaliśmy się w recepcji. Stamtąd poszliśmy do jednej z restauracji. Poszliśmy nałożyć sobie jedzenie. Zasiedliśmy przy stoliku. Wszyscy byliśmy w komplecie. Po 5 minutach podszedł do nas animator zabaw dziecięcych, dyskotek i różnych zabaw na plaży. Musiał wiedzieć kim są chłopcy, bo zapytał ich o to czy mogliby zaśpiewać parę piosenek na dyskotece o 22:00. Chłopaki nie rozczarowując zgodzili się. On odszedł a my zaczęliśmy rozmawiać.
- I co my teraz zaśpiewamy? – zapytał Nathan.
- Na pewno, najlepiej znaną „Glad You Came”. – powiedziałam.
- To na pewno. – powiedział Sivv.
- A może „Chasing The Sun”, „Lightning” i „Satellite”? – zapytał Thomas.
- Dobre. – powiedział Max.
- I do tego “Warzone” – powiedziała Maja.
- Może być. – powiedział Jay.
- Dobra już wiecie co zaśpiewacie, teraz jedzcie. – powiedziała Justyna.
- Właśnie. – powiedziałam.
Zaczęliśmy jeść. O 20:30 wyszliśmy z restauracji. Mieliśmy jeszcze kupę czasu do dyskoteki, więc poszliśmy na spacer. On zajął nam godzinę, nadal jednak mieliśmy 30 minut. Poszliśmy jednak na salę dyskotekową. Byłą mało miejsca, więc porozrzucaliśmy się siadając dwójkami. Ja z Tomem usiedliśmy przy jakiś nastolatkach, na oko miały jakieś 13-16 lat. Na szczęście nie patrzyły się na nas. Przyszliśmy w ciekawym Momocie było akurat „African Schow”. Murzyni tańczyli i wydawali z siebie ciekawe odgłosy. Te 30 minut zleciało w mgnieniu oka. Gdy wiele osób wyszło  chłopaki poszli się szykować. Każda z nas „dziewczyn” usiadła gdzie indziej. Chłopaki wymyślili, że będą do nas podchodzić i śpiewać przy każdej piosence. My nic nie mieliśmy przeciwko i zrobiliśmy jak nas oto prosili.   Nagle przyszło więcej osób, ale większości kobiet. Prowadzący zapowiedział The Wanted i po pomieszczeniu rozeszły się piski.  Na pierwszy ogień poszło „Glad You Came”. Na drugi Satellite”, na trzeci „Warzone, później „Lightning. I na koniec „Chasing The Sun”. Chłopaki na koniec występu dostali odpas po buziaku w policzek. Po skończeniu wychodząc wszystkie dziewczyny rzuciły się na chłopaków i zaczęły piszczeć. Dobrze, że była ochrona, bo ona dała nas żyć i wyprowadziła bez kłopotów. Jeden z ochroniarzy powiedział, że chłopaki maj branie. I tym Momocie wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wszyscy rozeszliśmy się przy pokojach. Byłam bardzo zmęczona, więc Tom zaniósł mnie do pokoju. Weszliśmy do pokoju. Tom położył mnie na łóżku, rozebrał do naga. Zamiast ubrać w piżamę schylił się nade mną i zaczął całować. Rozebrał się zostawiając bokserki. Nakrył nas kołdrą. Zaczął całować po całym ciele. Od ust do szyi, od szyi do piersi i tak dalej, aż do stup. Nie wiem czy mogłam nazwać to rozkoszą, ponieważ Tom nie ogolił się i każdy jego pocałunek bolał mnie. Ta noc i moja nagość sprowadziła do innej rzeczy. Tom ściągnął bokserki, a ja zaczęłam krzyczeć.
- Przestań, ani mi się waż. – powiedziałam.
- Ale co Ci się stało?
- Nie chcę seksu już chyba Ci wystarczy, że jestem w ciąży…
- No wystarczy, ale ja tylko…
- Hmm…
- Chciałem dać Ci  sobie chwile rozkoszy…
- Kochanie, może dla Ciebie to jest jakaś rozkosz, ale dla mnie się nie ogoliłeś. Jak prosiłam!
- Dobrze, przepraszam.
- Za to, że się nie ogoliłeś? Czy… Bo już nie wiem.
- Nie za to, że chciałem uprawiać z Tobą seks, no i za brodę też…
- Mam nadzieję. Mów mi co chcesz, a czego nie… Wiesz, że nie lubię seksu, ale ty i tak masz o tym własne zdanie…
- Tak wiem, masz rację. Proszę, masz piżamę. Ubierz się.  – mówiąc to podał mi piżamę.
- Dziękuje. – zasłoniłam piersi ręką i ubrałam ją.
Położyłam się. Tom ubrał bokserki i położył się koło mnie. Ja odwróciłam się w jego stronę i pocałowałam go na dobranoc.


 ______________________________________________________________________________________________________________
Sorry, ale coś ostatni wychodzą mi zboczonerozdział. Sorry , że musicie tyle czytać jeśli w ogóle ktoś to czyta. Podziwiam was i kocham :** Dziękuje za tak dobre statystyki "* ♥ 

sobota, 5 maja 2012

~ Rozdział 36.

Obudziłam się o 7:15. Przecierając oczy wstałam z łóżka. Tom jeszcze spał. Nie chciałam go budzić, bo gdy śpi wygląda słodko. Stanęłam koło okna tarasowego i odsunęłam zasłony. Wczoraj byłam śpiąca, więc  nie chciało mi się patrzeć jaki widok mamy za oknem. Odsunęłam  zasłony,  otworzyłam drzwi wyszłam. Widok mieliśmy  na basen, który mieliśmy przy samym wyjściu, palmy, mosty i aqua park. Nagle poczułam, że ktoś obejmuje mnie w pasie. Poczułam, że Tom całuje mnie po szyi. Nagle przestał, podniósł  mnie i zaniósł do pokoju. Delikatnie położył na łóżku. Odszedł, zamknął drzwi tarasowe i zasłonił żaluzje. Podszedł do mnie. Uklękną nade mną i zaczął całować po ciele. 
- Przestań, proszę! - zaczęłam prosił.
- Nie skarbie.
- Proszę! Kujesz mnie brodą. - powiedziałam.
- Oj tam, wytrzymasz. 
- Nie jeśli chcesz mnie całować musisz myć ogolony.
- Muszę...
- Tak, musisz.
- Wiesz, że i tak tego nie zrobię...
- Tak wiem, ale lubię się z Tobą droczyć. - powiedziałam rozkosznie. 
- O ty niegrzeczna. - powiedział i zaczął mnie łaskotać po stopach.
- Przestań, bo padnę.
- Nie. - gdy Tom odpowiadał zaczął dzwonić mój telefon.
- Puść mnie, muszę odebrać.
- Ani mi się warz.
- A jak to moja mama...
- No dobra. - odpowiedział i wstał.
Ja odebrałam telefon. Ukazał mi się numer mojej mamy. Zaczęłam się bać jej reakcji na wiadomość o ciąży. \- Halo. - powiedziała.
- Halo. Cześć mamo.
- O cześć córciu, dzwoniłaś.
- Tak, mam ważną wiadomość do przekazania,ale pierw musisz obiecać mi coś.
- Co słońce?
- Nie będziesz na mnie krzyczeć, ami gniewać się.
- Dobrze, to co to za wiadomość? - zapytała.
- Ja... Ja... Jestem w ciąży mamo. - powiedziałam i zapadła chwila ciszy.
- Tak faktycznie szokujące, ale cieszę się w twojego szczęścia.
- Seria?
- Tak skarbie, ale gniewać się na Ciebie nie mogę.
- Niby dlaczego?
- Bo ty jesteś już pełnoletnia i sama dbasz o swoje życie. Nie masz już 16 lat, tylko 22. Masz kochającego Cię chłopaka i piękne życie. 
- Prawda, kocham Cię mamo.
- Ja Ciebie też. Ja będę kończyć, bo zaraz idę do pracy. Jeśli uda mi się to powiem to tacie.
 Dobrze.
- A jak to możliwe, że odebrałaś telefon o tak wczesnej godzinie, przecież ty jeszcze śpisz...
- Ja jestem w Egipcie.
- Ahaaa... To miłego pobytu i papa.
- Dziękuje, papa.


- I jak? kto dzwonił?
- Mama, nie gniewa się na mnie, wręcz przeciwnie.
- To super.
- Byłeś już w łazience? 
- Tak, możesz iść.
- Dzięki. - podeszłam do niego i pocałowałam w usta.
Weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Umyłam się i włosy. Wyszłam z kabiny, chwyciłam ręcznik i obwinęłam się nim. Rozczesałam włosy i do łazienki wszedł Tom.
- Sorka kochanie, ale czy możesz się przesunąć? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam przesuwając się.
Tom zaczął myć zęby. Ja zaczęłam dokańczać rozczesywanie. Po rozczesaniu ich wyszłam z łazienki. Mając ręcznik ubrałam figi. Tom w tym momencie wyszedł z  łazienki. Podszedł do mnie, objął i rozwiązał ręcznik. Na sobie miałam tylko majtki i nic innego. Zakryłam piersi ręką. On zaczął mnie całować po ustach, szyi i jakimś cudem piersiach.
- Misiu przestań. - powiedziałam.
-Jeszcze nie...
- Proszę, jeszcze ktoś zobaczy. 
- No dobrze.
Odsunął swoją głowę od mojego biustu. Po minie było widać, że nie chętnie. Spowrotem obwinęłam się ręcznikiem i weszłam do łazienki z ciuchami przewieszonymi na ręce. Zdjęłam ręcznik i zaczęłam się ubierać. Po niepełnych 10 minutach wyszłam z łazienki. Poprosiłam Toma, abyśmy już wyszli na śniadanie. Wyszliśmy z pokoju, pierw poszliśmy po Maxa i Siva. Potem Nathana i Majkę, a na końcu Jaya z Justynę. Poszliśmy do jednej z 12 restauracji. Ja z Tomem zajęliśmy miejsca. Po 15 minutach wszyscy przyszli, więc ja z chłopakiem poszliśmy nałożyć sobie jedzenie. Przyszliśmy po do stolika i zaczęliśmy jeść. Po 35 minutach wyszliśmy z restauracji o poszliśmy do  siebie. Jako pierwsza poszłam od łazienki przebrać się w strój kąpielowy Po mnie wszedł Tom. Ja w tym momencie zaczęłam pakować różne rzeczy potrzebne na plażę. Wszyscy razem spotkaliśmy się przy aqua parku. Razem poszliśmy na plażę. Rozłożyliśmy ręczniki na leżakach. Ja poszłam do wody, po 5 minutach wszyscy ruszyli za mną jak dzicy. Max jako jedyny wszedł do wody normalnie. Do wody wziął piłkę i zaczęliśmy sobie odbijać. Po jakieś godzinie wyszliśmy i położyliśmy się na  leżakach. Schnęliśmy kolejna godzinę. Wyschnęliśmy, zebraliśmy rzeczy i poszliśmy na obiad. Max, Nathan, Jay i Tom poszli zanieść torby do pokoi. Czekaliśmy przy restauracji, w której jedliśmy śniadanie. Przyszli po niepełnych 10 minutach. Wszyscy poszli nakładac sobie jedzenie ; ze znalezieniem miejsc nie było żadnych problemów. W restauracji byliśmy godzinę. Przyszliśmy do pokoju. Ja wyszłam na dwór i położyłam się na leżaku. Dziewczyny wzięły ze mnie przykład i zrobiły to samo. Chłopaki nie chcieli się opalać, więc poszli się kąpać w basenie. 
_____________________________________________________________________________________________
Sorry za ilość, ale to i tak nie miał być koniec. Postaram się jeszcze dziś dać 37 jako resztę tego rozdziału.

piątek, 4 maja 2012

~ Rozdział 35.


Kilka tygodni później…

Na pogrzebie było dużo osób. W Vegas zostaliśmy jeszcze 3 tygodnie, aby pocieszać rodziców. Po nim wróciliśmy do Londynu. Chłopaki mieli w ten dzień zaplanowany koncert w Polsce, niestety on został przełożony. Odbędzie się dopiero za 2 miesiące. W ten sam dzień, a dokładniej o godzinie 24:45 mieliśmy samolot do Egiptu. Wszyscy będąc w domu poszli się pakować. Ja odpuściłam sobie to i poszłam do apteki. Od kilku dni nie czułam się najlepiej, wymiotowałam po byle czy, mdliło mnie i dostałam skłonienia do zrobienia testu ciążowego. Po 15 minutach przyszłam do domu.  Zdjęłam buty i kurtkę. Poszłam do mojego pokoju. Weszłam do łazienki i zamknęłam się. Wyjęłam test z kieszeni spodni i zrobiłam to co trzeba. Wynik wyszedł pozytywnie. Jestem w ciąży. Wyszłam z łazienki trzymając test w ręku. Usiadłam na łóżku i zaczęłam szlochać.  Do mojego pokoju bez pukania weszła Maja. Popatrzyła się i klękła przy mnie.
- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. – zaczęła mnie pocieszać.
- Myślisz? A może Tom zmienił zdanie co do dziecka?
- Nawet nie waż się myśleć o takich rzeczach. Zaczekaj kilka minut zawołam go. – powiedziała szykując się do wyjścia.
- Dobrze.
Majka poszła po Thomasa. Po niecałych 5 minutach przyszli. Tom stanął obok mnie jak wryty.  Po jego minie było można się spodziewać wszystkiego. Nie odzywałam się przez chwile, ale gdy Tom poprosił Majkę aby wyszła bałam się jego reakcji. Gdy Majka wyszła Tom zamknął drzwi od pokoju. Podszedł do mnie i usiadł na łóżku.
-  Masz się nie martwić. – obioł mnie.
- Ale ja…
- Kochanie, proszę! Tak jak mówiłem wszystko będzie dobrze. Będę kochać was oboje.
- Nie zmieniasz zdania?
- Nie, nie mam takiego zamiaru. – powiedział i przytulił mnie mocniej.
- Cieszę się. – uśmiechnęłam się do niego.
- Paulina…
- Tak?
- A może zadzwonisz do rodziców o powiesz im o tym…
- No dobrze.
Wzięłam telefon z półki i wybrałam numer do mamy. Przyłożyłam telefon do ucha i zaczęłam dzwonić. Niestety nikt nie odbierał. Połączenie anulowałam i odłożyłam telefon.
- I co? – zapytał chłopak.
- Nikt nie odbiera.
- Trudno.
- Tak. nie wiem jak ty, ale ja zacznę się powoli pakować.
- Dobrze, ja jeszcze pierw pójdę do łazienki.
 Okey.
Wstałam z łóżka i zaczęłam szukać walizki. Przypomniało mi się, że ona leży na górze szafy.  Wzięłam stołek i postawiłam go przy szafie. Stanęłam  na nim i próbowałam ściągnąć walizkę. Nagle stołek zaczął się chwiać ja z niego spadłam. Tom szybko wychodząc z łazienki wystawił ręce i złapał mnie.
- Dziękuje. – obróciłam głowę i pocałowałam go w usta.
- Nie ma za co. – uśmiechnął się.
- Jest. – zaśmiałam się.
- W sumie. Daj pomogę Ci ją zdjąć.
- Dobrze.
Tom puścił mnie. Stanął na stołek i zdoił mi walizkę. Podziękowałam mu dając buziaka w policzek. Otworzyłam ją i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Nagle zaczęłam słyszeć wołanie. Odstawiłam pakowanie na później i zeszłam na dół.
- Paulina, chcę Ci przedstawić moją nową dziewczynę. – powiedział z radością Jay.
- Jestem... Boziu to ty! – krzyknęłam jego dziewczyna.
-  Justyna!
- Myślałam, że już się nie spotkamy. – powiedziała.  
- Ale to nastąpiło.
- Tak. – zaśmiała się.
- Czekaj… czekaj… To ty jesteś tą dziewczyną co wylała Jayowi kawę na koszulkę w kawiarni? – zapytałam.
- Tak. A z kąt wiesz?
- Maja mi mówiła.
- Aha.
- Czyli wy już się znacie?  - zapytał Jay.
- Tak. – powiedziałyśmy jednakowo.
- Cieszę się. – powiedział Jay.
- Dobra ja od was uciekam. – powiedziałam.
- Gdzie znowu? Wszędzie gdzieś Ci się spieszy dziś. – powiedział Max.
- Idę się spakować.
- Dobrze.
Odeszłam od przyjaciół i poszłam do góry do pokoju. Zaczęłam pakować resztę ubrać i innych rzeczy. Gdy skończyłam była już godzina 18. Po wszystkim chciałam się położyć. Odeszłam od walizki,  położyłam się na łóżku i zasnęłam. Nagle ktoś zaczął mną ruszać.
- Kochanie wstawaj. – powiedział Tom.
- A, która jest godzina?
- Już 21:00, zaraz jedziemy na lotnisko.
- Aha, dobrze idę coś zjeść.
- Dobrze.
Wstałam i poszłam do kuchni na dół.  Szybko rozejrzałam się po pokoju czy nikogo nie ma. Otworzyłam lodówkę. Wyjęłam ogórki i lody z zamrażarki. Postawiłam je na stole i usiadłam zaczęłam jeść. Nagle do drzwi ktoś się zbliżał. W progu drzwi zobaczyłam Maxa.
- Paulina, jak ty możesz jeść o tak późnej godzinie?!
- Mogę.
- Dlaczego?
- Bo jak dziewczyna jest w ciąży to się głodna bardzo robi.
- To ty jesteś w ciąży? – zapytał.
- Yhy…
- To moje gratulacje. Idę je przekazać Tomowi. Smacznego.
- Dobrze i dziękuje.
Jadłam około 15 minut. Wstałam od stołu i zaczęłam chować jedzenie do lodówki. Max stojąc przy drzwiach wyjściowych krzyknął, abyśmy zaczęli się powoli ubierać bo on idzie odpalić auto.  Ja poszłam ubrać buty. Tom zniósł walizki i po 5 minutach wszyscy byli już na dole. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do auta. Chłopaki zaczęli ładować walizki do bagażnika, a ja z dziewczynami weszliśmy do auta. Chłopaki weszli i Max odpalił auto. W ciągu 40 minut dojechaliśmy na lotnisko. Była godzina 22:00. O tej godzinie zaczynała się odprawka. Odebraliśmy bilety i stanęliśmy w kolejce, w której ważono i zabierano walizki. W niej staliśmy około 30 minut. Później poszliśmy do innych bramek gdzie wyszukiwano różne metale i rzeczy, które bierzemy ze sobą na pokład samolotu. To było kolejne 30 minut. Tak minęła 1 godzina.  Ostatnia godzina minęła szybko.  O godzinie 23:45 byliśmy już na pokładzie samolotu. Lecieliśmy pierwszą klasą i nie było żadnych problemów. Zajęliśmy miejsca. Z torebki wyciągnęłam jeszcze gumy do żucia. Po 10 minutach zaczęliśmy zapinać pasy i szykować się do startu. Po 30 minutach byliśmy już w górze. Jeśli dobrze widziałam to Max już spał, Justyna przytulała się do Jay i spali. Nathan słuchał muzyki, a Maja zasnęła. Sivv miał na uszach słuchawki i zamknięte oczy. Ja wzięłam przykład z Maxa i zasnęłam na ramieniu Toma. Po bardzo długim czasie Tom mnie zaczął budzić i kazał zapiąć pasy, bo zaraz lądowanie. Przebudziłam się i zrobiłam to o co chłopak mnie poprosił. Po 40 minutach byliśmy już w Hurgadzie na lotnisku. Znaleźliśmy naszego gościa od biura podróży, a on zaprowadził nas do autokaru, który zawiózł nas do hotelu. W hotelu dostaliśmy karty od pokoi i opaski na rozpoznanie, że jesteśmy z tego hotelu. Ja z Tomem poszliśmy do pokoju. Nie miałam sił, aby się rozpakować, więc tylko się rozebrałam i zasnęłam.
 __________________________________________________________________________________
Mam nadzieje, że ten wam się spodoba bardziej niż poprzedni. Może trochę dużo, ale przepraszam. Zachęcam do komentowania. 

czwartek, 3 maja 2012

~ Rozdział 34.


Po skończeniu konwersacji z Majką wyszłam z Tomem na krótki spacer, Chcieliśmy się po prostu przewietrzyć. Przechadzka zajęła nam godzinę. Wróciliśmy do domu. Ja poszłam pomagać mamie, a Tom gdzieś zniknął. Mamie zaczęłam pomagać w szykowaniu Sali na pogrzeb.
- Kochanie – powiedziała mama.
- Tak.
- A ty jesteś szczęśliwa z Tomem – zapytała.
- Tak i to bardzo. A coś się stało, że pytasz mnie o takie rzeczy – zapytałam z podejrzeniem.
- Nie, tylko się pytam. Tom dużo czasu spędza z Tobą i tatą hahahaha… - powiedziała z uśmiechem.
- Tak z tatą w szczególności – zaśmiałam się.
- A… Chciałabyś mieć z nim dzieci – zapytała mama.
- Szczerze?
- Tak szczerze.
- To jak szczerze to tak.
- Aa, A właśnie tata ostatnio coś wspominał, że jest z Ciebie dumny. Wiesz coś na ten temat? - zapytała z podejrzliwym spojrzeniem na mnie.
- Yyyyyy… no tak jakby.
- No to mów!
- No bo ja z Tomem uprawialiśmy seks i ona rozmawiał z tatą i tata go pochwalił i mnie właśnie za to. – powiedziałam bojąc się jej.
- No to ja też jestem z Ciebie dumna. Może w tym wieku, ale jest – zaśmiała się.
- Jak to w tym wieku? Nie rozumiem.
- No bo ja miałam swój pierwszy raz gdy miałam 19 lat.
- Żartujesz.
- Nie.
Nagle na sale wszedł Tom. Podszedł do mnie i wręczył bukiet róż. To było kochane. Pocałował mnie i odszedł. Podszedł do mojej mamy i zrobił to samo, ale bez pocałunku i z mniejszą ilością róż.
- Z jakiej to okazji? – zapytałam Toma.
- A nijakiej. Już nie można wręczać kwiatów bez powodu.
- Nie mówię, że niemożna ale chciałam się tylko dowiedzieć czemu wręczasz mi te kwiaty.
- Bo Cię kocham skarbie – powiedział, podszedł złapał za biodra i pocałował.
- Ty świntuchu. – odpowiedziałam patrząc się na mamę, która się śmiała.
- A dla mnie to z jakiej okazji? – zapytała mama.
- Z takiej, że mogę być z pani córką. – odpowiadając uśmiechał się.
- Hahaha… Pozwałam Ci z nią być. – odpowiedziała żartobliwie.
 
 OPOWIADA MAJA

Ja z przyjaciółmi postanowiliśmy zorganizować wycieczkę do ciepłych krajów, ale dopiero gry wróci Paulina z Tomem i po koncercie chłopaków w Polsce. Jay bardzo chciał zaprosić na wylot tą dziewczynę z kawiarni, bo bardzo mu się podobała. My zgodziliśmy się. Po omówieniu wszystkiego ja z Maxem ubraliśmy się i wyszliśmy zakupić bilety. Ubraliśmy się i wyszliśmy.
- Jestem ciekaw jak nasze dwa gołąbki się sprawują. – zaśmiał się Max.
0 A dobrze, nawet bardzo. – odpowiedziałam.
- Z kąt to wiesz?
- Rano rozmawiałam z Pauliną przez telefon.
- O! I co nowego się dowiedziałaś?
- Paulina z Tomem uprawiali seks, a jej rodzice są dumni. – zaśmiałam się.
- O kurcze. No to Paulinka z Thomasem mogą być rodzicami. – zaśmiał się.
- Tak.
- Będziesz dziś z nią rozmawiać?
- Nie wiem, a co?
- No może byśmy zrobili pogadankę przez skype? – zasugerował Max.
- To nie jest w cale głupi pomysł. Zaraz do niej zadzwonię i umówię się na 20.
- Fajnie.
Wyjęłam telefon z torebki i zadzwoniłam do Pauliny.
- Halo. – powiedziała Paulina.
- Halo, Paulina co robisz o 20? – zapytałam.
- Nie wiem, a co?
- Może rozmowa przez skype?
- Jasne, niezły pomysł.
- Tak wiem, Max go wymyślił.
- Fajowo, dobra ja kończę bo mam dużo roboty, pozdrów od nas wszystkich do zobaczenia.
- Okey, papa.
- Pa.
Zakończyłam rozmowę i powiedziałam wszystko Maxowi. Poszliśmy razem do biura podróży. Załatwiliśmy bilety do Egiptu. Wracając omówiliśmy kiedy powiemy to Paulinie.

OPOWIADA PAULINA

Wszystko powiedziałam Tomowi. Z późną godziną wzięłam się do pracy. Jak skończyliśmy była godzina 19:00. Dziś, ani nie jadłam, ani nie szykowałam do kolacji. Poprosiłam Toma, aby zrobił herbatę. Poszłam do naszego pokoju, włączyłam laptopa i postawiłam go na biurku. Czekając na rozmowę przyszedł Tom. Postawił kubki z gorącą herbatą na szafce obok biurka. Położył się na łóżko i zaczął mnie całować. W Momocie oderwałam się od niego i włączyłam rozmowę z przyjaciółmi.
- Paulina! – zaczęli krzyczeć przyjaciele.
- A ja? – zapytał Tom.
- Ty też sensualisto. – zaczął się śmiać Max.
- A ty z kąt wiesz?
- A mam swoje źródeł. – zaśmiał się Max.
- Dobra, dobra ten temat zmieńmy. Ja na razie nie chce wiedzieć kto się z kim bzykał.
- Hahaha… Paulina obeznana. – powiedział Nathan.
- Żebyś wiedział!
- Kończcie temat, mam dla naszych gołąbków z Vegas niespodziankę. – powiedziała Maja.
- O, co takiego? – zapytał Tom wstając po herbatę.
- Lecicie z nami do Egiptu. – uśmiechnęła się Maja.
- Co? Kiedy? – zapytałam.
- Pierw wrócicie z Vegas i chłopaki mają koncert w Polsce i Egipt!
- Matko, jesteście wielcy. – uśmiechnęłam się.
- A laski wy zatańczycie na koncercie. – powiedział Siva.
- Al. Do jakiej piosenki? – zapytałam.
- Do „ Chasing The Sun” , „ Satellite” i ,,Glad You Came”.
- Wariaci z was. – powiedziała Maja.
Ta rozmowa toczyła się do godziny 23. Po niej poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Szybko wskoczyłam do łóżka i zasnęłam w uścisku Toma.

_______________________________________________________________________________

Ten rozdział nie jest zbyt interesujący, następny może być ciut lepszy. Pisałam do w samolocie, więc wiecie ;D Zachęcam do komentowania.