niedziela, 8 kwietnia 2012

~ Rozdział 25.

Zaczął od ust i schodził niżej. Miałam koszulkę z dużym dekoltem i było mi widać biust. On zaczął mnie po nim całować. Nagle do kuchni weszła Klaudia z reklamówkami wypełnionymi zakupami. 
- Przepraszam. Chyba wam przeszkadzam. - rzekła Klaudia, a Tom oderwał usta od mojego biustu. 
- Nie, to my przepraszamy. - odpowiedzieliśmy równocześnie. 
- Nie,  nie. Już po raz kolejny wam przeszkodziłam. - powiedziała ze smutkiem na twarzy. 
- Nie! Klaudia musimy porozmawiać. - powiedziałam.
- O czym? - zapytała. 
- Coś wydaje mi się, że jesteś smutna i nieszczęśliwa z Jaym. 
- Paulina proszę nie chcę Ci wie wyżalać. I to na dodatek po raz kolejny.
- Nie marudź. Usiądź - odpowiedziałam wskazując na krzesło.
- Dobrze.
Zasiedliśmy i zaczęłam wypytywać się jej co jest grane. Nie chciałam być wścibska, ale musiałam to wiedzieć, ponieważ chciałam jej pomóc. 
- Wiesz. Paulina mam jakieś obawy, że Jay kogoś ma. - rzekła Klaudia.
- On? Przecież on ma Ciebie. Z tego co mi wiadomo. 
- Właśnie. Mam pewne obawy. 
- Klaudia ze smutkiem prowadziła konwersację. Pocieszyłam ja tym, że porozmawiam o tym z Jayem. A ona ucieszyła się. Nagle do kuchni wbiegła Maja.
- Mam dla was sensacyjną wiadomość! - krzyknęła z wielkim uśmiechem, który rozciągał się od ucha do ucha. 
- Jaką? - zapytał Tom.
- Moja mama zaprasza nas do Polski!
- Czyli ile nie będę się widzieć z moim kotkiem? - zapytał Tom.
- Tom, będziecie się widzieli codziennie! - krzyknęła.
- Jak to? - zapytałam.
- A co nie chcesz mnie tam? - zażartował Tom.
- Pewnie, że chce. Przecież Cie kocham. 
- Wszyscy jedziemy, dziewczyny i wy.
- Zajebiście! Wyrwę Cię do jakiegoś hotelu i zrobię to co ostatniej nocy. - zaśmiał się Thomas.
- Misiek, chyba w bajki wierzysz! - zaczęłam się z niego śmiać. 
- Nie dlaczego? To ostatnio było bardzo proste do zrobienia, ale za to rozkoszne. 
- Ty mój kochany głupku! - odpowiedziała  i pocałowałam go czule w usta.
- Nagle Maja zawołała wszystkich na dół. Ogłosiła pilny komunikat i wszyscy poszli do siebie, aby się spakować. Oczywiście chłopaki poszli do siebie, a my zostaliśmy u siebie. Poszłam do mojego pokoju. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju jako pierwsza. Poszłam do kuchni obserwować, który z chłopaków wyjdzie jako pierwszy. Podeszłam do okna, z którego było widać dom The Wanted. Nagle zobaczyła Jayego z jakąś dziewczyną. Po pięciu minutach zobaczyłam, że Jay złapał dziewczynę za biodra i pocałował. W tedy zrobiło mi się szkoda Klaudii. Szkoda było mi o tym z nią rozmawia, ale musiałam powiedzieć prawdę.  Gdy dziewczyna odsunęła się od chłopaka, on obrócił się zobaczył mnie. W jak najszybszym czasie wybiegłam z kuchni i skierowałam się do pokoju, w którym przebywała Klaudia. Zapukałam do drzwi i otworzyła Maja.
- Mogę wejść? - zapytałam. 
- Oczywiście.
- Klaudia, mam dla Ciebie bardzo ciekawe  wiadomości o Jaym.
- Bardzo chcę ich się dowiedzieć. 
Chciałam wykrztusić pierwsze słowo... gdy do pokoju wszedł Jay. Byłam wnerwiona, ale za wszelką cenę musiałam jej o tym powiedzieć. Złapałam ją za ramię i poprosiłam o rozmowie w cztery oczy. Jay wiedział o co mi chodziło, bo mnie widział przez okno i za wszelką cenę nie chciał, aby ona się o  tym dowiedziała. Wnerwiłam się i powiedziałam to wszystko na głos. Jay  zrobił oczy jakby chciał mnie uderzyć. Zrobił to. Rzucił się na mnie i chwycił za ręce. Zaczęliśmy się szarpać. Nagle Maja z Tomem weszli do pokoju. Gdy Thomas to zobaczył próbował nas rozdzielić. Odepchał mnie i sam postanowić zrobić coś z Jaym. Byłam zmartwiona zachowaniem chłopaków. Nagle Jay uwolnił ręce i  uderzył Toma w  twarz. Zmartwiłam się i podeszłam do niego. Na szczęście nic się złego nie stało.  Nadal się nad nim zamartwiałam ale nie wiedziałam, że Jayego stać na takie coś! Tom wstał i pocieszył mnie. Po czasie zebraliśmy się na korytarzu. Maja pomyślała i zamówiła bilety przez telefon. Podjechało auto i zapakowaliśmy wszystkie walizki do bagażnika. Na lotnisko jechaliśmy około godziny. Podjechaliśmy pod drzwi lotniska. Zrobiliśmy wszystkie ważne czynności. Odebraliśmy bilety i odczekaliśmy dany czas. To zajęło nam około 3 godzin. Nagle komunikat "Samolot do Polski będzie za niecałe 30 minut". Ja z Tomem i Maxem wszyliśmy na dwór zapalić fajkę. Byłam troszkę zestresowana wylotem do Polski przez to, że mogłabym spotkać kogoś znajomego. Wypaliliśmy je i weszliśmy do środka. Kolejny komunikat " Proszę  o ustawiać się w bramce do wylotu do Polski". Zrobiliśmy to co mieliśmy. Weszliśmy do samolotu. Zasiedliśmy na wyznaczonych miejscach i zaczął się lot.   Z tego, że było bardzo późno wszyscy po godzinie zasnęli. 
__________________________________________________________________________________
Mam pewne obawy co do tego rozdziału, ale to nie moja opinia jest ważna tylko wasza. Czytelników. Jest mi bardzo miło, że w ogóle ktoś to czyta. Hahah xd Zachęcam do komentowania. 


sobota, 7 kwietnia 2012

~ Rozdział 24.

Następnego dnia.

Obudziłam się rano około godziny jedenastej. Otworzyłam oczy leżąc w łóżku. Odkryłam z siebie kołdrę i zobaczyłam, że jestem w samej bieliźnie. Szybko nakryłam się nią. Spoglądałam po pokoju i rozglądałam się za Thomasem. Nagle drzwi od łazienki otworzyły się i zobaczyłam w przejściu Toma. Wstałam z lóżka i podeszłam do niego. Pocałowałam go na rozpoczęcie swojego dnia. Poszłam do łazienki. Zamknęłam się. Zdjęłam z siebie bieliznę i weszłam pod prysznic. Umyłam się. Wyszłam. Do ręki chwyciłam ręcznik i wytarłam się nim. Ubrałam się w przewiewną koszulkę i dżinsy. Spięłam włosy w Kon i nałożyłam lekki makijaż.  Wyszłam z łazienki.
- I jak kochanie się spało? – zapytał Tom.
- Dobrze, ale bywało lepiej. – zaśmiałam się.
- Akurat! Chyba sobie ze mnie kpisz?
- Ale o co Ci chodzi? – zapytałam.
- Nic nie pamiętasz ze wczorajszej nocy? – zapytał Tom.
- Niestety, ale nic nie pamiętam. A powinnam?
- Raczej.
- To do cholery jasnej odpowiadaj mi tu co  się działo tutejszej nocy pacanie.
- Nie  powiem. – zaśmiał się.
-No gadaj!
- Nie!
- Opowiadaj głupolu! – krzyknęłam.
- A z jakiej racji ty mnie wyzywasz? – zapytał.
- Nie wiem, tak mi się powiedziało.
- Mam nadzieje. Niezła byłaś wczoraj.
- Yhyyyyy. Ale o co chodzi?
- Nie wiesz i się nie dowiesz?  - zaczął ze mnie kpić.
- No nie. Człowieku przecież wczoraj piliśmy. I to chyba jako jedyne zapamiętałam .
- To źle. Ale dziękuje Ci za miło spędzoną noc kochanie. – podszedł do mnie i pocałował w policzek.
- Jesteś głupi. Masz mi w tej chwili powiedzieć co się wczoraj działo wieczorem ty matole. – rzekłam poważnie.
- A z jakiej racji ty mnie po raz kolejny wyzywasz?! – krzyknął i złapał mnie za biodra.
- Nie wiem. Masz mi powiedzieć co się działo ostatniej nocy.
- Oj nie wiem.
- Czy ty sobie ze mnie kpisz? – zapytałam.
- Może.
- Świnia z Ciebie!
- To przestań i mi powiedz !

- Dobrze, ale jeden warunek .

- Jaki ? - zapytałam

- Najpierw mnie pocałujesz .

- Tylko ? No dobra . - już chciałam go pocałować, ale on się dosunął i powiedział :

- I ...

- I co ? –

- I napiszesz mi wierszyk . - zażartował

- Wszystko, ale nie wierszyk .

- Wszystko mówisz ?

- Tak . Wszystko .

- Ahh ... Sama tego chciałaś ... - powiedział to przewracając mnie na łóżko, zdejmując swoją koszulę i szybko kładąc sie obok mnie. Zdjął ze mnie bluzkę i zaczął całować . Jednak w szybkim czasie zaczął zjeżdżać coraz bardziej w dół . Gdy doszedł do brzucha zobaczyła jeszcze moje zapięte spodnie .
 - No tak ... Zapomniałem . - rozpiął i zdjął mi je .
 - Dalej chcesz zrobić wszystko, aby się dowiedzieć ? - zapytał podejrzliwie
- Tak. A co ?
- No nic . Myślałem, że już się rozmyśliłaś .



Zdjął ze mnie bieliznę i sam się także rozebrał. Znów zaczął mnie całować i powiedział:
  
- Właśnie to działo się ostatniej nocy .

- I zamiast mi to powiedzieć musiałeś zademonstrować ?

- Tak ...


- Ahh ty kocie ... - rzuciłam się do niego i zaczęliśmy się ponownie całować . W tym momencie weszła do pokoju Klaudia.
- Klaudia ?! Co tu robisz ? - zapytałam szybko zakrywając siebie i Toma kołdrą .
- Ja ... Przyszłam zapytać, czy idziecie z nami do sklepu . Ale widzę, że chyba nie skorzystacie . - odpowiedziała niepewnie Klaudia.
- Nie, nie skorzystamy . - powiedział Tom śmiejąc się.

- Okej . To ja ... Pójdę już . - powiedziała zamykając drzwi .

- Lepiej będzie jak wstanę i zamknę drzwi na klucz . Żeby nie było znów takiej akcji jak przed chwilą.- powiedziałam

- Dobra . Chyba na prawdę będzie wtedy lepiej.
- Wiesz Tom. Ja się ubiorę i pójdę zobaczyć o co im tam chodzi.
- Tak szybko? Chodź tu jeszcze na chwilę. - powiedział Tom zachęcająco.
Tom po raz kolejny zaczął mnie całować. W pewnym momencie oderwałam się od niego, ubrałam się i poprawiłam włosy. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Zeszłam na dół po schodach i weszłam do kuchni gdzie znajdowali się inni.

- Z czego wy się tak śmiejecie? – zapytałam grono przyjaciół.
- My? Co wy tam robicie? – zapytywał Max.
- A co nie można. To nie moja wina, że Tom musiał mi pokazać wszystko co się działo wczorajszej nocy.
- A nie mógł Ci opowiedzieć? – zapytał Siva.
- Widocznie nie. A co za głośno?
- Nie no, ale się ciekawimy co wy tam robicie. Takie odgłosy! – zaśmiał się Jay.
Nagle słychać było czyjeś kroki. Wszyscy skupili wzrok na schody. Z góry schodził Tom, a za nim szła Maja. Tom do mnie podszedł, złapał za biodra i czule pocałował.
- No Tom, dobra robota.- zaczęli się śmiać przyjaciele.  
- Wiem o tym. – zażartował.
- O zobaczcie. Majce cos dolega. – zaczął się śmiać Siva.
- Przestańcie z jej kpić. Może na kaca? Maja co masz kaca? – zapytałam.
- No i to dużego.
- To jak mnie tata nauczył. Na kaca najlepsza jest jajecznica! – krzyknęłam.
- Zrobiłabyś mi? – zapytała.
- Oczywiście!
- Kotku, a mi też zrobisz? – zapytał Tom.
- Oczywiście tygrysie.
- Ej! Jak oni to my też. Kotku! – krzyknął żartobliwie Max.
- Nie przystawiaj się do mojej laski! – krzyknął Tom.
- Oj no spokojnie! Zrobię każdemu, ale nie kłóćcie się! Proszę.
- Dobrze.
Skierowałam się do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam potrzebne składniki i zaczęłam pichcić. Po zrobieniu jej zawołałam wszystkich na siadanie. Wszyscy zasiedliśmy przy stole. Max i Siva rozkoszowali się moja jajecznicą. Zaczęłam się śmiać. Po 20 minutach wszyscy odeszli od stołu, a ja z Tomem zostaliśmy posprzątać. Tom podawał mi talerze, a ja je myłam. Po skończeniu czynności Tom złapał mnie, podniósł i posadził na blacie kuchennym. Zaczęliśmy wpatrywać się w siebie. Aż on w końcu mnie pocałował.  
___________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się spodoba. Głównie nie miałam pomysłu na napisanie go, ale dzięki Majce powstał! Bardzo dziękuję :*. I zachęcam do komentowania.  

piątek, 6 kwietnia 2012

~ Rozdział 23.

Wszystkim w pokoju zaproponowałam przejście do pokoju gościnnego. Ponieważ pokój Klaudii był niewielki i były problemy z przejściem. Wszyscy poparli mój pomysł i zeszliśmy na dół. Max wziął pilot od telewizora i od stereo. Włączył co miał włączyć i zaczęła lecieć muzyka chłopaków. Wszyscy rozsiedli się na kanapach i fotelach. Ja z Mają poszłyśmy po picie, alkohol i coś na przegryzienie. Moje torby z prezentami od chłopaków zostawiłam w pokoju gdzie wszyscy siedzieli. Z tego co widziałam zaglądając  z kuchni widziałam, że Tom grzebał w nich. Nagle usłyszałam śmiech Toma i wołanie.

- Paulina, proszę przyjdź jak najszybciej tutaj – zawołał.

- Dobrze zaraz będę.

 Szybkim krokiem wzięłam co miałam wziąć  i poszłam do pokoju. Tom popatrzyła się na mnie i zaczął się śmiać pod nosem.

- Z czego ty się tak chichrasz?

- Z twojego wybornego, seksownego i pięknego prezentu urodzinowego od Maxa – zaśmiał się.

- Tom, proszę Cię. Ciesz się, że  do Ciebie wróciłam i będziesz mógł mnie może w tym zobaczyć – odpowiedziałam i wszyscy zrobili wielkie oczy i uśmiechali się głupio.

- Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu - wszyscy odpowiedzieli.

- Kochanie, zadziwiasz mnie. – rzekł Thomas.

- Przestań.

- A tak w ogóle wszystkiego najlepszego. Bo życzeń Ci nie złożyłem tylko przeprosiłem.

- Dobrze, dobrze.

- A czy my będziemy tak sobie siedzieć i tylko gadać? – zapytał Nathan.

- No mi się nie chce. Nie wiem jak wam. – powiedział Max.

- To może sobie coś nie wiem… pogramy, pośpiewamy na kinekcie? – zapytała Klaudia.

- Wiecie, mi się ten pomysł podoba. – odpowiedziała.

- No to idziemy.

Wszyscy razem nawet Kelsey poszliśmy do pokoju z grami. Przenieśliśmy alkohole, napoje i przekąski. Siedzieliśmy bardzo długo i wszyscy byli upici. Oczywiście Kelsey poszła do domu wcześniej, a my rozeszliśmy się do pokoi o godzinie 3:00. Nathan poszedł do Majki, Jay do Klaudi, a Tom do mnie. Max i Siva mieli dwa oddzielne. Ja z Tomem jeszcze zostaliśmy , bo ze wszystkich nie byliśmy tak bardzo napici i posprzątaliśmy to i owo. Do pokoju weszliśmy około godziny 4:00. Byłam bardzo zmęczona. Thomas wziął mie na ręce i zaniósł do pokoju.  Położył mnie na łóżku i zaczął rozdzierać. Pierw był spokojny, ale gdy zostały mi tylko majtki i stanik jego charakter zmienił się. Zostałam w samej bieliźnie, gdy on zaczął całować mnie po brzuchu dochodząc do szyi. Byłam tak zmęczona, że nie wiedział już co mam robić. Odechciało mi się mówić, więc udałam się w rozkosz Toma.

czwartek, 5 kwietnia 2012

~ Rozdział 22.

Zaczęłam rozpakowywać prezenty. Dziewczyny skakały na łóżku, aż podskakiwałam. Pierwszy prezent wziełam od Maxa. Bałam się tego ponieważ wiedziałam, że Max lubi zrobić cos głupiego i potrafi kogoś zawstydzić. Wziełam jego torbę z prezentem. Otworzyłam i wyjełam. 


- No Max. Potrafisz mnie zaskoczyć i zachować się jak ostatni skończony debil.
- Paulina przepraszam za ten prezent. - odpowiedział zmartwiony Max.
- Mogleś mi go w ogóle nie wręczać.
- Przepraszam, ale ja go kupiłem jeszcze przed tą aferom z Tomem.
- I miałeś dzikie zamiary.
- Można tak powiedzieć.
- Boże, jakie to było głupie z twojej tsrony.
- Przepraszam!
- Dobra, już już. Pokażcie inne prezenty, może  po nich będę miec lepsze poczucie. - zażartowałam.
- Paulina, niezły ten prezent. - powiedziała Majka.
- Wyglądałabyś w tym seksownie. - zaśmiała się Klaudia.
- Klaudia! Weś teraz mi nie gadaj głupot.
- Dobrze.
- To Nathan teraz ty mi daj.
- Proszę.
Nathan wręczył mi kolejną torbę. Otworzyłam, a w niej znalazłam perfumy.
- Nathan jak na razie ty mi poprawiasz humor. - zaśmiałam się. 
- Dziękuje. - przytulił mnie.
- Jay teraz ty czy Siva? - zapytałam chłopców.
- Obojętnie jubilatko.
- To ja poproszę od Ciebie.
- Dobrze.
Wziełam, a w niej zobaczyłam bardzo ładne branzoletki ze złota. Zdziwiłam się bo mogą być na prawdę bardzo drogie.
- Jay, one mogły być drogie! - krzyknełam.
- Nie przejmuję się tym.
- Ale to dla mnie jest za drogie! Człowieku zabieraj to ode mnie. Nie mogę tego przyjąć.
- Proszę może on Ci poprawi humor.
- No nie wiem.
- Siva...
- Proszę.
 Siva był skromny i bardzo mi się spodobało, bo nie lubiłam chojnych prezentów. On dał mi kartkę, także branzoletkę i buziaka. Co bardzo mnie ucieszyło i potraktowałam to jako pocieszenie na cały dzień. Nagle zaczeły dochodzić odgłosy. Ktoś pukał do drzwi. Odpowiedziałam "Proszę" i przez drzwi wszedł Tom. W ręku miał torbę, a za nim stała jakaś osoba. Wstałam i chciałam wyjść.
- Paulina proszę nie wychodź. Chciałbym Ci wszystko wytłumaczyć.
- Przepraszam Paulina żałuję, że musiałaś zobaczyć naszą rozmowę. - odpowiedziała tajemniecza osoba, którą bła Kelsey.
- Słuchajcie nie mam już dwudziestu lat i nie jestem taki dzieckim. Chciałabym spędzić ten dzień miło i w świętym spokoju.- żekłam.
- Dobrze, usiądziesz? - zapytał Tom.
- Tak, ale czy masz cos ważnego mi do powiedzenia? - zapytałam. 
- Chcielibyśmy wyjaśnić to i owo z Kelsey. 
- Dobrze. 
Tom wyjoł rękę do mnie i wręczył torbę. Kelsey, która była schowana trzymała w rękach nie duży tort. Chwyciłam prezent od Toma i otworzyłam. Wszyscy na mnie spoglądali dziwnym i nieprzyjemnym wzrokiem. W torebce była szkatułka, a w szkatułce piękny złoty naszyjnik. Była bardzo zaszokowana tym prezentem i zmartwiłam się nieco. 
- Tom. Dlaczego dałeś mi taki kosztowny prezent? - zapytałam. 
- Bo mi na Tobie zależy. Te rozmowy z Kelsey przeprowadzałem dlatego, że nie wiedziałem co Ci dać. Ona będąc dziewczyną wiedziała i mi doradziła. Przepraszam jeśli ja Cię obraziłem. 
- Paulina, a ja Cię przepraszam za tamte stare pokazówki na Ibizie. Nie wiedziałam, że Thomas  kogoś miał i ma nadal. 
- Oj nie wiadomo czy bedzie mieć nadal. - zaśmiała się Maja.
- Majka stul dziub. 
- Przeprasza.
- To znaczy, że wrucisz do niego? - zapytał Max.
- Ale ja jeszcze z nim jestem mondralo. 
- No tak, ale czy ty znim zostaniesz czy zerwiesz? 
- Nie wiem, nadal go kocham. 
- Ale te smsowanie. - powiedział Max.
- No smsował, ale wytłumaczył mi wszystko jak prawdziwy facet. On nie chciał trzymać tego w tajemnicy. - odpowiedziałam. 
- Paulina, więc mi wybaczysz? - zapytał zmartwiony Tom. 
- Tak. Ale nie rób mi więcej taki pokazówek. Proszę.
- Oczywiście. 
Pogodziliśmy się i dał mi buziaka w policzek. Na wszystkich twarzach pojawił się uśmiech. Kelsey także się uśmiechnęła. Ona podeszła bliżej mnie i powiedziała abym zdmuchnęła świeczki z tortu. Zaśmiałam się i zdmuchnęłam je.  Pogodziłam się ze wszystkim, a najważniejsze z Tomem. 

wtorek, 3 kwietnia 2012

~ Rozdział 21.

Obudziłam się rano. Wstałam z łóżka, otworzyłam okno i poprawiłam kołdrę. Jak co rano zaliczyłam poranną łazienkę. Ubrałam się w świeże ciuchy i zamknęłam okno. Wyszłam z pokoju i poszłam zrobić sobie herbatę. Skierowałam się do kuchni. Na stole zobaczyłam telefon Thomasa. Chciałam go zobaczyć, więc wzięłam go do ręki i pogrzebałam mu w sms’ach, a dokładnie rozmowy. Spojrzałam na pierwszą rozmowę, którą przeprowadzał ze swoja byłą. Spojrzałam na datę co wynikało z niej, że wczoraj ze sobą musieli gadać.  Zaczęłam czytać. Wiedziałam, że nie powinnam czytać jego smsów i nie powinnam grzebać mu w telefonie, ale kusiło mnie. Najbardziej zaciekawił mnie wyrywek :
Kelsey – To jak kiedy się spotkamy?
Tom – Nie wiem, może jutro. Najlepiej tak aby Paulina się nie skapła, że mnie nie ma w domu.
Kelsey – tak, aby tylko o niczym nie wiedziała.
Po przeczytaniu tego zrobiło mi się źle. Nagle Tom wszedł do kuchni i zobaczył mnie ze swoim telefonem w ręku. Popatrzył się na mnie i zrobił smutna minę.
- Paulina. Proszę to nie tak – krzyknął.
- Nie odzywaj się do mnie!
Odpowiedział mu i wybiegłam do mojego pokoju, trzaskając drzwiami. Za mną pobiegł Thomas. Wparował do mojego pokoju jak szalony. Zaczął krzyczeć i mi się tłumaczyć.  Tak gadał, że nie zauważył, że wyszłam. Smutna, zapłakana i zalana łzami poszłam do pokoju Majki. Na szczęście nie było jej tam, więc mogłam pobyć sama w samotności i zrozumieć, dlaczego Tom mnie okłamywał. Po 10 minutach przebywania w samotności Maja weszła do swojego pokoju.
- Paulina. Jezu! Jak ty wyglądasz i co ty tutaj robisz? – zapytała się.
- Sorka. Mogę wyjść przepraszam.
- Ale co Ci się stało. Nie zostań wszystko masz mi powiedzieć.
- Dobrze. Słuchaj. Jak wstałam poszłam do kuchni. Na stole zobaczyłam telefon Toma, więc chciałam go przeglądnąć. Weszłam w zakładkę „rozmowy” i tam zobaczyłam jak Thomas przeprowadzał konwersacje z Kelsey. I zobaczyłam tekst : To jak kiedy się spotkamy, nie wiem, może jutro, najlepiej tak aby Paulina się nie skapła, że mnie nie ma w domu, tak, aby tylko o niczym nie wiedziała.
- Boże! On ma wpiernicz ode mnie! Chodź powiemy to wszystko Klaudii. Ale pierw zmyj ten makijaż. Cały Ci się rozmazał.- powiedziała Maja.
- Dobrze.
Poszłam do łazienki Majki. Zmyłam z siebie makijaż i wyszliśmy z pokoju. Razem poszłyśmy do pokoju Klaudii. Na schodach zobaczył mnie Tom. Złapał mnie za ramię, wymieniliśmy się wzrokiem, ale nic nie powiedzieliśmy. Nie miałam zamiaru z nim gadać. Jak najszybciej poszłam do góry. Byliśmy już pod drzwiami. Maja zapukała, a Klaudia otworzyła. Weszłyśmy i zasiedliśmy na krzesłach.
- Co się stało, że przyszłyście? – zapytała ciekawa Klaudia.
- Musimy Ci cos powiedzieć, z czego nie będziesz zadowolona. – odpowiedziała Maja.
- Dobrze, więc przejdź do konkretów.
- Tom , że tak powiem zdradza naszą Paulinę.
- Co! On?! On przecież tego by nie zrobił! W jaki sposób? – zapytała Klaudia.
- Paulina rano wzięła Thomasa telefon do ręki i patrzyła mu trochę w rozmowy.  I tam Paulina wypatrzyła rozmowę z Kelsey!
- Co! On ma wpiernicz.
- Powiedziałam dokładnie do tamo.  – odpowiedziała Maja.
Dziewczyny bardzo się tym przejmowały. Jak one przeprowadzały konwersacje ja w ogóle ich nie słuchałam. Rozmyślałam cały czas o Tomie. Czy on mnie przeprosi, czy w ogóle coś zrobi w tym związku.
- To jak Paulina?
- Co jak?
- No co myślisz. Zerwiesz z nim czy…
- Maja  nie wiem. Wiem to , że dawałam mu już dwie szanse. Muszę się zastanowić.
- To zastanów się szybko, bo jak go znam on na pewno coś zaraz wymyśli. Aby Cię oczywiście zdobyć – powiedziała Maja.
- Tak, tak wiem.
- A tak w ogóle Paulina wszystkiego najlepszego! – krzyknęła Klaudia.
- Oj dziękuje pamiętałaś.
- Właśnie wszystkiego najlepszego! Oficjalnie masz już dwadzieścia jeden lat. – powiedziała Maja.
- Dziękuje wam. Jesteście kochane, że nie zapomnieliście!
Nagle do pokoju wpadł Nathan zanim Max, Siva i Jay.
- Wszystkiego najlepszego – krzyknął Nathan.
- Dziękuje. – odpowiedziałam.
- Proszę. – chłopcy wręczali mi prezenty.
- Ale co to ma być, ja nic nie chcę!
- Bierzesz! I nic nie gadasz.
- Ale chłopaki.
- Paulina nie marudź! – powiedział Max.
- No dobrze.
- No to Paulina pokazuj co od nich dostałaś. – powiedziała Klaudia.
- Dobrze.
_________________________________________________________________________________________
Przepraszam, ale pisałam na szybko. Może być taki, taki. No bez życia. Ale Maja mnie naciskała, abym już dziś dała. Może 22 podejdzie wam bardziej. Bo tam wyjaśni się wszystko co ze zdradą. Zachęcam do komentowania.